In order to view this page you need Flash Player 9+ support!

Get Adobe Flash player
Aktualności
29-08-2007

W ciągu pół roku na rynek może wejść nawet osiem nowych TFI

Koniunktura gospodarcza i związany z nią wzrost oszczędności gospodarstw domowych spowodowały hossę na rynku funduszy inwestycyjnych. Do tej pory przekładała się ona głównie na wzrost aktywów i powstawanie nowych produktów. Teraz wszystko wskazuje jednak na to, że czeka nas wysyp nowych towarzystw. Doświadczeni pracownicy zakładają własne TFI.

Koniunktura gospodarcza i związany z nią wzrost oszczędności gospodarstw domowych spowodowały hossę na rynku funduszy inwestycyjnych. Do tej pory przekładała się ona głównie na wzrost aktywów i powstawanie nowych produktów. Teraz wszystko wskazuje jednak na to, że czeka nas wysyp nowych towarzystw. Doświadczeni pracownicy zakładają własne TFI.

W Komisji Nadzoru Finansowego czeka już sześć wniosków o utworzenie nowych towarzystw funduszy inwestycyjnych - dowiedziała się "Rz". Niemal tyle samo (osiem) dotyczy uruchomienia funduszy otwartych i aż 30 zamkniętych. Od kilkunastu miesięcy branża przeżywa prawdziwy boom. Giełdowa hossa w I półroczu, rosnąca zamożność społeczeństwa i wysokie stopy zwrotu z inwestycji w fundusze były wystarczającym powodem, by zgromadzone w nich środki w ciągu półtora roku zwiększyły się o 80 mld zł, z 61,3 mld na koniec 2005 r. do ponad 141 mld na koniec lipca. W tym czasie przybyło osiem nowych TFI, a liczba klientów wzrosła o milion. Z szacunków różnych instytucji wynika, że jednostki uczestnictwa posiada już od 2,7 do 3 mln Polaków.

- Tak duże zainteresowanie nas cieszy. Im więcej dobrych TFI, tym lepiej dla rynku - mówi Łukasz Dajnowicz z Komisji Nadzoru Finansowego. O pomysłach stworzenia własnych towarzystw informują jednak kolejni przedstawiciele branży: byli prezesi, zarządzający, a nawet domy maklerskie. Wygląda więc na to, że na sześciu nowych TFI się nie skończy.
 
Dąb Sebastiana Buczka
 
Od niedawna prezesem ING TFI, trzeciego pod względem wielkości towarzystwa funduszy na naszym rynku, nie jest już Sebastian Buczek, postanowił bowiem założyć własną firmę. Nazywa się Quercus TFI. Quercus to po łacinie dąb. Analogia jest więc bardzo czytelna. - Dąb to drzewo szlachetne, silne i stabilne, dające dobre owoce. Chcemy stworzyć TFI z prawdziwego zdarzenia, nie dla wąskiej grupy inwestorów, ale powszechne, będące w przyszłości dużym graczem - wyjaśnia "Rz" Sebastian Buczek, szef nowego TFI, które niebawem pojawi się na rynku. Buczek przez 11 lat pracował dla grupy ING, najpierw jako analityk, później zarządzający, a od 2001 r. jako wiceprezes i prezes ING Investment Management.

Wraz z nim z ING TFI odeszli Artur Paderewski oraz Piotr Płuska,którzy tworzą zarząd Quercusa. Zapowiadają, że we wrześniu złożą wniosek o utworzenie nowego podmiotu do KNF. Kapitał początkowy towarzystwa to ponad 4,2 mln zł. Będzie zatrudniało 15 - 20 specjalistów, a z produktami (na początek będzie to od trzech do pięciu funduszy) wystartuje prawdopodobnie w I kwartale 2008 r.

- Najlepszy moment na otwarcie nowego TFI był kilka lat temu. Myślę jednak, że na rynku jest jeszcze miejsce dla nowych graczy. Takie prywatne podmioty mają szanse stać się przeciwwagą dla dużych międzynarodowych instytucji. Nastawiamy się na ciężką pracę. Najważniejsza jest koncepcja i tworzenie takich produktów, w które sami chcielibyśmy inwestować - przekonuje Buczek. I dlatego wzorem Opery TFI, która przebojem weszła na rynek przed dwoma laty, również założyciele Quercusa będą inwestowali własne środki.
 
Nowi poszerzą ofertę
 
W tym roku poważne przebudowy zespołów dotknęły wiele TFI. W połowie lipca pisaliśmy o dużej rotacji pracowników w branży, zwłaszcza zarządzających, którzy albo zmieniają miejsca pracy, albo zakładają własne firmy. Podobnie jak w ING TFI, również w BPH TFI, zmieniła się jedna trzecia zespołu, w tym szef towarzystwa. Z funkcji prezesa spółki zrezygnował Rafał Mania i prawdopodobnie jego decyzja miała związek z marginalizacją oferty towarzystwa w placówkach Banku BPH. W związku ze zmianami w grupie kapitałowej UniCredit i łączeniem się Pekao i BPH w połowie 2006 r. do sieci BPH weszły fundusze Pioneera, które bank sprzedaje chętniej niż produkty własnego TFI.

Były już prezes BPH TFI także zamierza niebawem wystąpić do KNF o pozwolenie na uruchomienie własnego biznesu. - Myślę, że rynku wystarczy dla wszystkich. Obrałem niszową politykę inwestycyjną, bo trudno dziś konkurować klasycznymi produktami. Myślę jednak o szerszym biznesie niż samo TFI - mówi enigmatycznie Mania. Przyznaje, że na razie nie chce odkrywać kart, i dodaje, że spodziewa się uzyskania niezbędnych pozwoleń za 5 - 6 miesięcy.

Nowi gracze to dobra informacja dla klientów, bo konkurencja pozytywnie wpływa na rynek i poszerza dostępną ofertę. - Na pewno jednak trudniej jest dziś wejść na rynek niż choćby dwa lata temu - przyznaje Przemysław Jóźwiak, doradca inwestycyjny w Xelion. Doradcy Finansowi. Mimo że branża kwitnie, wielkość sprzedaży osiągana w ostatnich miesiącach (4 - 5 mld zł) jest nie do utrzymania. Tym bardziej że zawodzi ostatnio giełda. Realne jest 2 - 2,5 mld zł sprzedaży netto miesięcznie - oceniają specjaliści. Choć więc rynek się skurczy, do zagospodarowania nadal może być dużo pieniędzy.

Na przełomie I i II kwartału 2008 r. z własnym TFI chce wejść na rynek również Wrocławski Dom Maklerski. - Wierzymy w sukces, bo ten biznes od dwóch lat zaczyna nabierać rozpędu, a od krajów rozwiniętych nadal dzieli nas spory dystans - mówi "Rz" Michał Hnatiuk, wiceprezes zarządu WDM. Nowe towarzystwo będzie nosiło nazwę WDM TFI. Środki na jego utworzenie pochodzą z emisji papierów, dzięki której broker pozyskał 16 mln zł. - Ponieważ nie mamy własnej sieci dystrybucji, prawdopodobnie wystartujemy z funduszami zamkniętymi. Certyfikaty będą dystrybuowane w formie oferty publicznej.

Pionierzy pojawili się dwa lata temu
 
Pierwszy na pomysł utworzenia własnego TFI wpadł Maciej Kwiatkowski, który w grudniu 2004 r. utworzył Operę TFI. Wcześniej pracował m.in. w CA IB oraz BRE Asset Management (późniejszy Skarbiec). Później pojawili się kolejni gracze, w tym Investors TFI. Na koniec lipca ten ostatni zarządza 800 mln zł, a Opera - 1,61 mld zł.

- Na pewno na początku ważne jest nazwisko. Jednak o sukcesie decydują głównie stopy zwrotu i dobra sieć dystrybucji. Jeżeli uda się to osiągnąć, można liczyć na klientów i walczyć o rynek - mówi Przemysław Jóźwiak.

/RP 29.08.2007/

Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz z budżetu państwa.
Copyright © Dom Maklerski WDM